Wczytywanie

Na Alfę zostałem zaproszony przez mego serdecznego kolegę, który sam kończąc kurs postanowił pokazać mi, że rozwiązanie naszych problemów (mieliśmy podobne) możemy znaleźć nie we własnej głowie lecz z pomocą Kogoś komu na nas naprawdę zależy. Było to w kwietniu 2012 roku.

Przedtem żyłem bez nadziei, że w moim życiu coś się zmieni. Małżeństwo to stan konieczny, dzieci dorastały ja nie potrafiłem pokazać im co jest w życiu ważne (myślałem, że pieniądze i wykształcenie) w pracy nie potrafiłem uświadomić sobie, że jestem komuś potrzebny, że mogę zrobić coś dobrego oprócz zarabiania pieniędzy. Czułem pustkę, bo żyłem z dnia na dzień każdy dzień był jak poprzedni. Nikomu nie potrzebny, lekceważony przez żonę i dzieci budziłem się i kładłem spać ze swoimi problemami. Wydawało mi się, że wierność Bogu to niedzielna Msza św. i od czasu do czasu spowiedź. 

Kurs Alfa pokazał mi Boga, który jest zawsze obok mnie, któremu na mnie zależy, który nie czeka na moje potknięcia lecz oczekuje, że zwrócę się do Niego ze wszystkim i zawsze. Moje serce doznało ukojenia - nie jestem sam. Wszystko kiedy powierzam Bogu staje się łatwiejsze, a kiedy uwielbiam Go we wszystkim co w życiu dostałem (rodzina, wspólnota, praca, przyjaciele, nawet problemy i trudności - po coś w końcu są) nie opuszcza mnie radość. Odczucie zmartwienia bardzo rzadko gości w moim sercu i głowie. Moja rodzina stała mi się bliska jak nigdy, dzieci chociaż nie dostały ode mnie należytego przykładu i wychowania obdarzyłem na nowo miłością i opieką chociaż nie postępują jakbym ja tego oczekiwał, żona stała mi sie na nowo bliska. Problemy stały się tak małe. Moje życie to jakby nowa płaszczyzna zbudowana na nowych fundamentach na którą przenoszę wszystkie elementy swojego nowego życia, a porządkowaniem tego zajmuje się sam Jezus Chrystus. Budzę się co dzień z chęcią uwielbiania Boga za to co mi przygotował na ten dzień. Wszystko jest proste, bo uwielbiając Boga przyjmuje to co mi przygotowuje na każdy dzień.

Zauważyłem, że mam coraz mniej powodów do zmartwień, chociaż najważniejsze problemy mego życia nie zostały rozwiązane, ale „wygląda na to jakby zostały zawieszone w powietrzu i oczekują na coś". Uwielbianie Boga w Jego dobroci i wspaniałomyślności jest moim sposobem na życie, na problemy dnia codziennego, uwielbianie Boga w sprawach których oczekuję zastępuje wszystkie prośby i przynosi mi najlepsze rozwiązania, które daje mi mój kochający największy Przyjaciel Stwórca  Bóg.     

Darek   

data dodania: wtorek, 22 października 2013r.
wstecz
10 / 2020
Po
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Nd
28
29
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
zobacz najnowsze materiały multimedialne